2021-01-04

Historia trencza

Ewa Rzechorzek

Ubiór uniwersalny. Z tej samej kategorii co dżinsy i t-shirt, bo ponadczasowy i dla każdego, bez względu na wiek i płeć. Z wyraźnym militarnym sznytem (w końcu w swojej biografii ma wojskowe wątki). Ale zanim powstał trencz, musiała powstać gabardyna – tkanina (najczęściej bawełniana) o skośnym splocie, z którego wynikają wyjątkowe właściwości.

Ścisły splot i nasączenie włókien lanoliną dawały gabardynie odporność na zagniecenia i wodę. Dzięki tym cechom szybko znalazła zastosowanie na szerokim rynku: szyto z niej zarówno spódnice dla elegantek, jak i komplety dla narciarzy czy wędkarzy (reklamy prasowe zachwalały odporność gabardyny na rozdarcia przez haczyki). W gabardynie płynęli na swoje wyprawy badacze polarni: Roald Amundsen i Ernest Shackleton.

W czasie I wojny światowej gabardyna trafia do okopów pod postacią tench coats (eng. trench – rów, okopy).

Kostium z gabardyny, Jacques Doucet 1914 (źródło tutaj)
Stroje narciarskie z gabardyny, 1937

Zarówno gabardyna, jak i trencz mają dwóch ojców. Pierwszy z nich to Thomas Burberry, drugi – John Emary, założyciel Aquascutum. Obie firmy budowały swój sukces w XIX w. w oparciu o opracowanie wodoodpornej tkaniny i szycie z niej praktycznych płaszczy, najpierw na rynek brytyjski, później europejski. Dzisiaj zaliczylibyśmy je do tzw. odzieży funkcyjnej, zaprojektowanej pod specjalne potrzeby określonego użytkownika. W przypadku trenczy tym użytkownikiem był brytyjski żołnierz (choć trencze nie należały do obowiązkowego wyposażenia). Poza wodoodporną tkaniną żołnierze otrzymali:

– patki umożlwiające ściągnięcie rękawów, żeby mogli używać lornetki bez strug deszczu cieknących po rękach,

– dwurzędowy krój, zapewniający jeszcze lepszą ochronę przed deszczem (dla tych, co nie mieli cierpliwości na dwurzędowe zapięcie, Burberry zaprojektowało model Tielocken o podwójnym założeniu, ale bez guzików),

– epolety, do których mocowali dystynkcje (użytkownicy szybko znaleźli dla nich dodatkowe zastosowanie, nosząc pod nimi mapy i rękawiczki),

– kółka typu d-ring przy pasku, do których mogli przyczepić elementy ekwipunku,

– głębokie kieszenie, które mieściły niezbędne przedmioty.

Z lewej: płaszcz z gabardyny o kroju „tielocken”, 1916 (źródło tutaj). Z prawej: płaszcz lotniczy z gabardyny, 1920 (źródło tutaj)
Z lewej: płaszcz podszyty wodoodpornym jedwabiem, 1918 (źródło tutaj). Z prawej: gabardynowy komplet dla wędkarza, 1908 (źródło tutaj)

Trencz zawędrował też do Polski. Halina Krahelska – pisarka, socjolożka, działaczka społeczna, członkini POW – tak wspomina wyposażenie rewolucjonisty w 1918 roku: „Wyjeżdżaliśmy z Odessy do Krakowa prawie tak, jak staliśmy, bez żadnej walizki. Strój nasz był mieszaniną wojskowo-sportowo-rewolucyjną, bardzo w tym czasie rozpowszechnioną. Mieliśmy oboje tzw. trencze, identyczne z wojskowymi, mąż – spodnie do długich żołnierskich butów, ja – krótką sportową spódniczkę i buty. Wszystkie rzeczy swoje mieliśmy w dwu plecakach. Poza tym mąż mój miał uwieszoną na szyi latarkę elektryczną i brauning w kieszeni, ja – drugi. To był cały nasz ekwipunek”[1].

Gabardyna ma wiele zalet, jednak zapewnienie komfortu cieplnego do nich nie należy. Z tego względu trencze były często konstruowane z dodatkowym luzem. W ten sposób mogły służyć także zimą, noszone jako wodoodporna warstwa na wełnianym płaszczu lub ze specjalną podpinką.

Trencze szybko znalazły pozawojskowe zastosowanie. Najpierw przeszły do cywila ze swoimi użytkownikami, potem trend został przechwycony przez sport i zagościł na stałe w „awiacji” i „automobiliźmie”, w szafach panów i pań. Tadeusz Boy-Żeleński zaliczył go do obowiązkowego elementu garderoby la garçonne: „Dziś kobieta, w swoim grzybku na głowie, w swojem burberry, urąga kaprysom aury (…). Dziś moda jest demokratyczna, na miarę ludzi pieszych i tramwajów”[2].

Trencz z firmy Bogusław Herse, Teatr i Życie Wytworne 1928, nr 7.

Trencz był i jest chętnie wykorzystywany przez kostiumografów. Postacią najsilniej kojarzącą się z tym płaszczem jest detektyw z filmu noir, który do trencza zakłada fedorę, a w ręku trzyma – w zależności od sytuacji – rewolwer albo papierosa. Tak wyglądali Robert Mitchum w „Żegnaj Laleczko”, Humphrey Bogart w „Sokole Maltańskim” i „Casablance”. Równie często trencz pomagał w kreowaniu ról kobiecych – nosiły go Greta Garbo, Marlene Dietrich, Brigitte Bardot, Marilyn Monroe, Audrey Hepburn, Catherine Deneuve, Meryl Streep. Ubierano w niego gangsterów i ruch oporu (również w komediowym wydaniu, jak w przypadku Kirsten Cooke w „’Allo ’Allo!”).

Audrey Hepburn i George Peppard w trenczach w filmie „Breakfast at Tiffany’s” (źródło tutaj)

Użyteczność rodem z wojska i hollywoodzki image sprawiły, że trencz stał się uniseksowym klasykiem. We współczesnych kolekcjach pojawia się w różnych odsłonach: zdekonstruowany u  awangardowych projektantów, wyczyszczony z detali w sieciówkach, celebrujący jakość w tradycyjnych brytyjskich markach.

Atawistyczny charakter niektórych elementów trencza prowadzi do burzliwych dyskusji na forach internetowych. Czy noszenie przez żołnierzy granatów przy kółkach d-ring to tylko legenda? Jakie było zastosowanie dodatkowej warstwy tkaniny na prawej piersi – czy, jak chcą jedni, wzmacniała ochronę przed deszczem i należy ją nazywać storm flap, czy może, jak argumentują inni, zapobiegała przetarciom materiału przy noszeniu karabinu, więc jej właściwa nazwa to gun patch? Wydawałoby się, że takie elementy mają dzisiaj wyłącznie dekoracyjną funkcję, a jednak to właśnie one definiują typ płaszcza – dzięki nim możemy stwierdzić „tak, ten model to trencz”.

Atelier Tomasza Ossolińskiego szyje trencze we współczesnym, minimalistycznym kroju, stosując tradycyjne techniki krawieckie. Klienci preferujący zakupy „od ręki” znajdą w stałej kolekcji Ossoliński Classic płaszcz „Ilsa”, inspirowany bohaterką filmu Casablanca. Powstał w bawełnianej gabardyny, ma półpodszewkę, dwurzędowe zapięcie i ściągane rękawy.

Szycie trencza na miarę w Atelier Tomasza Ossolińskiego, fot. Ewa Rzechorzek
Szycie trencza na miarę w Atelier Tomasza Ossolińskiego, fot. Ewa Rzechorzek
Szycie trencza na miarę w Atelier Tomasza Ossolińskiego, fot. Ewa Rzechorzek
Szycie trencza na miarę w Atelier Tomasza Ossolińskiego, fot. Ewa Rzechorzek
Szycie trencza na miarę w Atelier Tomasza Ossolińskiego, fot. Ewa Rzechorzek
Szycie trencza na miarę w Atelier Tomasza Ossolińskiego, fot. Ewa Rzechorzek
Trencz Ilsa
Płaszcz Ilsa z kolekcji Ossoliński Classic, fot. Ewa Rzechorzek

[1] Krahelska Halina, Wspomnienia rewolucjonistki, Warszawa 1957, s. 263.

[2] Żeleński Tadeusz, Znaszli ten kraj?, Warszawa 1932, s. 18.

Zdjęcie na stronie głównej bloga i z lewej strony rubryki: NAC

Website art direction and design: Bluedot Collective, Thomas Le Provost. Dev: Marketing Match
Ok, rozumiem